Najnowsze badania prowadzone przez University of Cambridge rzucają nowe światło na skalę jednego z najpoważniejszych problemów zdrowotnych we współczesnej kynologii – zespołu obturacyjnych chorób dróg oddechowych (BOAS). Do tej pory temat ten był w świadomości rynku silnie kojarzony głównie z rasami takimi jak mopsy czy buldogi francuskie, jednak nowe dane pokazują, że rzeczywisty zasięg problemu jest znacznie szerszy i obejmuje kolejne popularne rasy obecne w sprzedaży i hodowli.
Analiza objęła blisko 900 psów z 14 ras i wykazała, że aż 12 z nich wykazuje mierzalne nieprawidłowości w oddychaniu, co samo w sobie stanowi istotny sygnał dla branży zoologicznej i weterynaryjnej. Szczególnie alarmujące są dane dla ras wysokiego ryzyka – u psów rasy pekińczyk aż 89% osobników wykazywało objawy BOAS, a w przypadku japońskiego china było to 82%, co plasuje je na poziomie porównywalnym z najbardziej problematycznymi rasami brachycefalicznymi. Co więcej, jedynie około 6% pekińczyków miało prawidłowo rozwinięte nozdrza, co podkreśla skalę anatomicznych ograniczeń oddechowych w tej grupie.
Na poziomie umiarkowanego ryzyka znalazły się rasy niezwykle popularne w segmencie premium i kompaktowych psów do towarzystwa, w tym shih tzu, boston terrier czy cavalier king charles spaniel. W tych przypadkach od 50% do nawet 75% badanych osobników wykazywało objawy zaburzeń oddechowych. To szczególnie istotne z punktu widzenia rynku, ponieważ są to rasy często rekomendowane jako „łatwe w utrzymaniu” i dobrze przystosowane do życia w mieście, co może pozostawać w sprzeczności z ich realnymi potrzebami zdrowotnymi, zwłaszcza w sytuacji, gdy mierzymy się ze zmianami klimatu, w tym ociepleniem.
Z kolei rasy uznawane za obarczone niższym ryzykiem, takie jak staffordshire bull terrier, chihuahua czy bokser, również nie są wolne od problemu – nawet jeśli przypadki klinicznie ciężkie są rzadsze, to u około połowy psów obserwuje się pewien stopień nieprawidłowego oddychania.
Szczególnie interesujące dla branży są czynniki morfologiczne i środowiskowe, które zwiększają ryzyko choroby. Badania wskazują, że nie tylko skrócona kufa, ale również takie cechy jak grubość szyi, proporcje ciała czy nawet długość ogona mogą mieć znaczenie. U staffordshire bull terrierów dłuższy ogon wiązał się z nawet o 30% niższym ryzykiem BOAS, a u kilku ras nadwaga została zidentyfikowana jako istotny czynnik pogarszający stan układu oddechowego. To wyraźnie pokazuje, że problem nie dotyczy wyłącznie genetyki, ale także stylu życia i zarządzania kondycją zwierzęcia.
Z perspektywy branży zoologicznej rośnie znaczenie edukacji klientów – zarówno na poziomie wyboru rasy, jak i codziennej opieki, w tym kontroli masy ciała czy odpowiednich warunków środowiskowych. Po drugie, zmienia się rola specjalistów – lekarze weterynarii i doradcy w sklepach zoologicznych stają się kluczowym ogniwem w identyfikacji ryzyka i profilaktyce. Po trzecie, pojawia się konieczność bardziej odpowiedzialnej komunikacji marketingowej wokół ras brachycefalicznych, które wciąż cieszą się wysoką popularnością mimo rosnącej liczby dowodów na ich problemy zdrowotne.
W szerszym kontekście wyniki badań wpisują się w globalny trend przesuwania akcentu z estetyki i cech wizualnych na dobrostan zwierząt. Opiekun coraz częściej oczekuje nie tylko atrakcyjnego wyglądu pupila, ale także gwarancji jego zdrowia i komfortu życia.
Artykuł prezentujący wyniki badania: F. Tomlinson et al. A cross-sectional study into the prevalence and conformational risk factors of BOAS across fourteen brachycephalic dog breeds. PLOS One. Published online February 18, 2026. doi: 10.1371/journal.pone.0340604.

