Po podróżach do Tanzanii poczułam chęć na dalsze odkrywanie kultur afrykańskich. Gdy więc pojawiła się okazja na odwiedzenie Etiopii, szczerze się ucieszyłam. O kraju tym wiedziałam niewiele, chyba najbardziej kojarzył mi się z opowieścią o Hajle Selasje „Cesarz” Kapuścińskiego. Faktycznie Etiopczycy darzą wielkim szacunkiem tego władcę.

Już będąc na miejscu, dowiedziałam się, że Etiopia to jedyne nieskolonizowane państwo Afryki, a ponadto jest kolebką praprzodków człowieka. Najsłynniejszy australopitek to Lucy. Jej szkielet został odkryty w Hadar w latach 70. XX wieku. Zwana jest wielką damą nauki, ponieważ jej odkrycie było kamieniem milowym w badaniach nad ewolucją człowieka. Lucy miała około 1 metra wzrostu, ważyła około 30 kilogramów. Budowa jej szkieletu (A. afarensis) potwierdza dwunożność współczesnych hominidów. Jeśli interesują was kulisy odkrycia Lucy, to jej odkrywca, Donald Johanson, wydał książkę „Lucy: The Begining of Humankind”.

Etiopski pies

Lucy jest bardzo powiązana z tożsamością narodową Etiopii. Ustalono, że żyła ponad trzy miliony lat temu. Czy mogły jej towarzyszyć psy? Naukowcy nadal debatują, kiedy, ilokrotnie i w jakich rejonach doszło do samoudomowienia psów, jednak przedział czasowy tego zjawiska ustalono na 20–40 tys. lat temu. Zatem australopiteki raczej nie dzieliły życia z psami. Jednak ciekawostką i najbardziej charakterystycznym endemicznym przedstawicielem psowatych jest w Etiopii kaberu (Canis simensis), zwany też wilkiem etiopskim lub szakalem rudym. Jest to najrzadszy gatunek psowatych, klasyfkowany jako zagrożony, a czynnikiem, który znacząco wpłynął na liczebność populacji, była epidemia wścieklizny (ta choroba odzwierzęca nadal stanowi poważne zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi w Etiopii). Jako ciekawostkę warto podkreślić, że kaberu na co dzień żywi się endemicznym afroślepcem wielkogłowym, interesującym z wyglądu gryzoniem, jednak Etiopscy naukowcy z projektu Ethiopiam Wolf Conservation Program twierdzą, że kaberu pobiera też nektar z trytomy (Kniphola foliosa), więc może pełnić ważną dla ekosystemu funkcję zapylacza, typową dla owadów, ptaków, czy… nietoperzy! Nietoperzopylność (chiropterogamia) to zjawisko związane z nietoperzami z rodziny rudawkowatych, które żywią się nektarem. Odgrywają też ważną rolę w rozsiewaniu nasion w lasach tropikalnych.

Bogactwo fauny

Etiopia jest niezwykle bogata w gatunki endemiczne, obok wyżej wspomnianych są to m.in. trawożerna małpa dżelada, koziorożec abisyński, górska antylopa niala, kretoszczur oraz 18 gatunków ptaków, np. abisyniak, turak etiopski, etiopka – gęś błękitnoskrzydła, lelek czy kulczyk etiopski. W całej Etiopii można zobaczyć ponad 800 gatunków ptaków! Przyroda i różnorodność kulturowa ludów etiopskich to z pewnością jeden z powodów, dla których warto zwiedzić ten kraj. Ja odwiedziłam tylko stolicę państwa, Addis, ale dzięki wizycie w parku Unity mogłam dowiedzieć się bardzo dużo o historii, zwyczajach, kulturze, zwierzętach i roślinach w Etiopii. Zaś paleontologiczne ciekawostki, w tym szkielet Lucy, można zobaczyć w Muzeum Narodowym. Wyczytałam w sieci, że niedawno zespół badawczy kierowany przez naukowców z University Iowa pośród szczątków zgromadzonych tam gadów odkrył nieznany do tej pory gatunek krokodyla, który zagrażał ówczesnym australopitekom. Nazwano go Crocodylus lucivenator, czyli „pożeracz Lucy”. Miał 3,6 do 4,5 metra długości i mógł ważyć do 600 kilogramów, był największym drapieżnikiem w ekosystemie.

Konie i osły

Naszych czytelników z pewnością interesują kwestie zwierząt towarzyszących. Powinnam raczej zacząć od koni i… osłów. Konie odegrały ważną rolę historyczną w walce o niepodległość Etiopii, pomniki koni można spotkać w Addis w wielu miejscach. Miałam przyjemność odwiedzić stajnię koni arabskich na obrzeżach Addis, gdzie konie biegały luzem tuż przy boisku futbolowym. Mijał mnie też patrol konny policji ze względu na odbywający się w tym czasie African Union Summit. Jednak to osły królują w Etopii! Od opiekuna odpoczywających po pracy (w centrum miasta!) osłów dowiedziałam się, że Etiopia ma największą na świecie populację osłów – co faktycznie okazało się niemal prawdziwe – w Etiopii żyje około 10 milionów osłów, ta liczba ustępuje jedynie populacji osłów w Chinach. Ceny osłów są niskie, więc jest to typowe zwierzę robocze i transportowe na terenach wiejskich. Ten region Afryki jest też jednym z ostatnich miejsc występowania podgatunku dzikiego osła afrykańskiego – pustynnego osła somalijskiego.

Psy etiopskie

Trend humanizacji zwierząt jeszcze nie dotarł do Etiopii, dopiero zaczynają się głosy mówiące o dobrostanie zwierząt, ale należy pamiętać, jak uświadomili mnie moi gospodarze Etiopczycy, że dobrostan ludzi to także temat bardzo trudny. Wielu ludzi ma trudności z utrzymaniem i właściwym dostępem do żywności.

Na ulicach Addis można zobaczyć wiele psów, są to bezpańskie psy uliczne. Najbardziej typowe fenotypowo są żółte psy w typie pierwotnym, krótkowłose. Jednak widziałam też inne. W pojedynkę lub w grupie trzymają się wybranych rewirów, nie wykazują agresji do człowieka, gdy się zbliżasz, po prostu odchodzą. W okolicy, w której mieszkałam, suczka zaprzyjaźniona z personelem sklepików i restauracji podchodziła nawet na głaskanie. Jak mi wyjaśniono, psy trzymają się w pobliżu sklepików rzeźników, z których pod koniec dnia dostają resztki. Warto nadmienić, że dominującą religią jest ortodoksyjne chrześcijaństwo, a mięso, głównie wołowe, jest obok produktów z roślin strączkowych podstawą etiopskiej diety. Ortodoksi przeważnie prowadzą punkty rozbioru mięsa. Środy i piątki, które w tej religii są dniami postu, kiedy sklepiki ortodoksów są zamknięte, psy właściwie przesypiają, oszczędzając energię. Nie wiem, jak psy radzą sobie podczas 40-dniowego postu, do którego tutaj wszyscy ortodoksi podchodzą bardzo serio i faktycznie nie jedzą mięsa.

Drugą grupę stanowią psy stróżujące na posesjach lub fermach. Mogą to być owczarki niemieckie – bardzo tu lubiane, bądź inne duże psy, które odstraszą potencjalnych intruzów. W mojej okolicy był to pies w typie molosa, którego z dumą zaprezentował mi jego właściciel. Pies w ciągu dnia niemal nie do zauważenia, w kojcu, w nocy już wyraźnie słychać było jego szczekanie, kiedy patrolował swój teren.

Jeszcze jedna opcja to psy podwórkowe, towarzyszące, nie wchodzi się z nimi jednak w zbyt bliskie interakcje. Kotów widziałam znacznie mniej, chociaż – co ciekawe – do mnie, zagorzałej „psiary”, przyszedł na mizianko kot w restauracji przy wejściu do Unity Park

Branża zoologiczna

Na pytanie o sklepy zoologiczne moi gospodarze okazali spore zdziwienie, nie było też działu „pet” w lokalnych supermarketach. A sklepik, do którego trafłam, oferował jedynie środki na odrobaczenie, proflaktykę przeciw pasożytom zewnętrznym oraz… mrożone porcjowane mięso. Jednak podobno wraz ze zwiększającą się grupą klasy średniej i napływem turystów oraz zagranicznych mieszkańców rośnie trend posiadania zwierząt domowych – być może jest to przyszłościowy rynek dla branży zoologicznej… Na razie, kiedy z radosnym uśmiechem biegłam zrobić zdjęcie jakiemuś psu, patrzono na mnie, właściwie jedyną białą na ulicy, jak na lekko „delulu”