Doktor Maria Kmita prowadzi warsztaty humoru, optymizmu i pozytywnej psychologii dla firm w ramach Optymisji. Współprowadzi podcast Optymisja, humor rysunkowy na Poprawczaku nastroju na Instagramie. Jest autorką książki Poprawczak nastroju. Na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu  prowadzi zajęcia Humor i Pozytywna psychologia, a także Drzemkologia stosowana dla przyszłych lekarzy.

Joanna Zarzyńska: Czym się Pani zajmuje zawodowo? 

Maria Kmita: Prowadzę warsztaty z humoru, optymizmu i pozytywnej psychologii jako Optymisja, podcast o tej samej nazwie, Poprawczaka nastroju na Instagramie i wydałam książkę o tej samej nazwie. Na co dzień uczę studentów medycyny o humorze i pozytywnej psychologii na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu. 

JZ: Czy humor w naszym życiu jest ważny? 

MK: Wystarczy wyobrazić sobie, że znika lub jest zakazany, wtedy zdamy sobie sprawę nie tylko z tego, jaką rolę odgrywa, ale jak często go używamy, szukamy, dzielimy się nim. Nagle znikają komedie, memy, anegdotki, cięte i średnio cięte riposty, suchary (które udajemy, że nas nie bawią, i te, które naprawdę nas nie bawią), zabawne miny i gesty, karykatury i satyryczne rysunki. Gasną uśmiechy i śmiechy, te nerwowe, wymuszone czy bezobjawowe, a razem z nimi te szczere i pełnometrażowe. Życie staje się nijakie, jak kanapka z pasztetem, ale bez pomidora, niesolone orzeszki czy impreza bez muzyki. Wszystko jest poważne, dosłowne i nudne. Czarno–białe. Aż niedobrze mi się robi na samą myśl.  Ale warto kontynuować ten wymiotogenny wywód, aby zrozumieć sens istnienia humoru. Bez humoru na przykład żylibyśmy w świecie, gdzie uczniowie przestaliby prowokować nauczycieli, chuligani pisaliby na murach mało oryginalne obelgi pod adresem innych drużyn, a wesela musiałyby odbywać się bez oczepin i rubasznych żarcików wujków Zdzisiów. Ustałyby też ironiczne uwagi na temat szefów i innych ważniaków, które mają moc solidaryzowania pracowników.

Ech… zdecydowanie łatwiej wyobrazić sobie życie bez smutku. Znikają wszystkie dramaty w życiu i w Internecie, wysychają wszystkie łzy, znikają choroby, zdrowieje nawet służba zdrowia, ba – wychodzi z długów (ok, trochę mnie poniosło)! Cichnie narzekanie w całej swej skali, od sporadycznego utyskiwania dla towarzystwa do zawodowego jęczenia w dni powszednie i święta. 

JZ: Dlaczego warto być optymistą? 

MK: Życie jest łatwiejsze i mniej stresujące. Optymizm pozwala widzieć więcej, negatywne myślenie nie tylko wyczerpuje, lecz także sprawia, że nie dostrzegamy wielu rzeczy, tak bardzo skupiamy się na swoim problemie i negatywnej narracji. Optymizm to oszczędność energii i czasu. 

Przypomnijmy sobie, jakie konkretne korzyści dało nam negatywne myślenie? Migrenę? Brak snu? Napięcia mięśniowe?

JZ: W jaki sposób można wykorzystać humor w pracy? 

MK: Rozładowywanie napięcia, zażegnywanie konfliktów, integracja zespołu, ćwiczenie kreatywności i pozytywnego myślenia. Humor może przenikać wiele szczebli i osłabiać hierarchię, czyli wyrównywać pozycje, jakie mamy w firmie. Jest też świetnym sposobem na radzenie sobie ze stresem, a tego zawsze się trochę w pracy znajdzie. Humor jest konstruktem społecznym, więc jest też wyznacznikiem jakości relacji międzyludzkich. Wprawdzie humor kojarzy nam się bardziej z czasem wolnym niż pracą, ale prawda jest taka, że humor występuje wszędzie, gdzie są ludzie, i to nawet tam, gdzie wcale nie jest im do śmiechu.

W pracy żartują pracownicy, pracodawcy i ich klienci. Oczywiście nie zawsze wszyscy naraz. Humor może odbywać się w zamkniętych grupach i być kosztem innym grup. Na przykład pracownicy w swoim gronie mogą śmiać się z szefostwa lub klientów, szefostwo z pracowników albo klientów, a klienci i z tych, i z tamtych. To normalne, że w miejscu pracy występuje podział my kontra oni. Oni, czyli szefowie, reprezentują władzę, zasady i pensje, które nie zawsze pracownikom się podobają. Śmianie się z szefów to po części śmianie się z instytucji, w której się pracuje. Szefowie z kolei mogą się w swoim gronie naśmiewać z wymówek, błędów i roszczeń pracowników. Klienci z kolei mogą wyśmiewać między innymi jakość czy tempo wykonanych usług.

Ten wspólny śmiech danej grupy jednocześnie integruje członków grupy i wyklucza tych, którzy reprezentują inną grupę. W szkole na przykład uczniowie, śmiejąc się z nauczycieli, integrują się ze sobą i przeciwko nauczycielom, i na odwrót, nauczyciele integrują się ze sobą i przeciwko uczniom, kiedy się z nich śmieją. Innymi naturalnymi wrogami są urzędnik i petent, lekarz i pacjent, przestępca i policjant itd.

I tu przechodzimy do jednej z najważniejszych funkcji humoru w miejscu pracy, humor jednoczy, solidaryzuje, zbliża ludzi do siebie. Każdy zakład pracy, każdy zawód ma swój własny humor, coś na kształt kodu i tylko wtajemniczeni są w stanie zrozumieć pewne żarty. Żeby rozgryźć taki wewnętrzny humor, trzeba i wiedzy, i doświadczenia. Czasami brak znajomości jednego słowa czy skrótu myślowego może wystarczyć, żeby nie zrozumieć, z czego dana grupa się śmieje. 

Przykładem może być humor medyczny.  Lekarze często śmieją się z cyklu Krebsa. Nie wystarczy wiedzieć, czym jest cykl Krebsa, trzeba też rozumieć, że w memach medycznych stał się symbolem czegoś, co jest trudne do nauczenia i niepotrzebne.

Bycie wtajemniczonym w wewnętrzny humor danej grupy zawodowej oznacza bycie częścią danej społeczności. Taki humor współtworzy tożsamość zawodową. 

Humor w miejscu pracy niekoniecznie zawsze dotyczy danego zawodu, można żartować przecież ze wszystkiego, szczególnie że dziś mamy możliwości przekazywania sobie humoru na wiele różnych sposobów, nie tylko opowiadając żart na glos. Wysyłamy memy, udostępniamy posty, gify, a czasami pokazujemy zabawne filmiki na naszych telefonach. To sprawia, że humor trafia tylko do nielicznych i możemy czuć się bezpieczni, że szef czy wredna koleżanka z kadr niczego nie zobaczy. 

JZ: Czy humor i pozytywne myślenie można wykorzystać w marketingu? Czym jest psychologia pozytywna? 

MK: Oczywiście, i wiele firm to robi. Czasem chodzi o slogan, czasem o sposób nawiązywania relacji z klientem, czasem o reklamę produktu albo nazwę firmy. Humor jest jednym z narzędzi efektywnego marketingu, bo pomaga się wyróżnić i dzięki temu sprzedać produkt czy usługę.  Psychologia pozytywna skupia się na naszych talentach i pomaga je rozwijać. Zamiast myśleć, co z nami jest nie tak, skupiamy się na tym, co jest z nami tak. Humor i marketing są ściśle powiązane ze sobą, jak informatyk z komputerem czy kac z bólem głowy.

Humor napędza marketing, czyli pomaga sprzedawać produkty i usługi. Jak to działa? Humor pozwala reklamie/ produktowi/ usłudze wyróżnić się na tle sztampowych, nudnych i przewidywalnych reklam. Poza tym reklama używająca humoru bardziej zapada w pamięć, a reklamując naszą markę, chcemy, aby o nas pamiętano. Humor sprawia, że kojarzymy daną markę/ produkt.

Humor jest też narzędziem, którym popisujemy się przed klientami jako inteligentni, kreatywni i oryginalni. Przykładem kampanii reklamowej, która intryguje poprzez humor są skecze HR-ejterów. JSON i jego ekipa robi śmieszne filmiki o programistach i zatrudnia programistów (CODE TWO).

Oczywiście reklama nie zawsze i nie dla wszystkich będzie śmieszna, ale czasem to, że wywoła uśmiech, już wystarczy, aby pozyskać klienta. Przykładem może być reklama McDonalda z uniesionymi brwiami – w tej reklamie brwi różnych osób układają się w literę M jak McDonald i jest to znak, że mają ochotę pójść na burgera. Taki humor jest bezpieczny i dość uniwersalny, bo może być zrozumiany przez ludzi w różnym wieku, różnej narodowości i z różnym wykształceniem. Przy tym nikogo nie obraża, nie przekracza granic smaku.

Wykorzystywanie wulgarnego humoru, np. aluzji seksualnych w reklamie w połączeniu z półnagimi kobietami, może zniechęcić potencjalnych klientów i/ lub ich zmylić (czasami nie zauważamy, co jest reklamowane w takiej reklamie, tak bardzo skupiamy się na nagości czy na rubasznym żarcie).

Oryginalność i humor w marketingu to nie tylko reklamy, lecz nazwa marki, hasła reklamowe, styl komunikacji z klientem. Na przykład nazwa gabinetu kosmetycznego „Ciałokształt” jest genialna w swojej prostocie. Ta gra słów zawiera już w sobie reklamę całościowych usług kosmetycznych. Hasło reklamowe witaminy D „Mam to w D, bo jem witaminę D” też jest prostą grą słów, ale już nie tak oryginalną. Hasło to niestety nie reklamuje marki, tylko rodzaj witaminy (nie zawiera nazwy producenta).

Firma Pan tu Nie Stał reprezentuje idealną równowagę między lekkością a powagą biznesu. Z jednej strony sprzedaje często zabawne wzory, przedmioty, a z drugiej, prezentuje się na tyle poważnie, że nie można zarzucić jej braku jasności przekazu. 

Humor, jeśli jest go za dużo lub jest nieodpowiednio dobrany do grupy docelowej, może ośmieszyć, a nie wypromować markę. Wyobraźmy sobie zakład pogrzebowy, który reklamuje swoje usługi poprzez humor. Może to się spotkać z krytyką i być postrzegane jako skrajny brak empatii wobec klientów.

Humor jest używany nie tylko w komercyjnych reklamach, lecz także w marketingu społecznym. Humor może podkreślić różne akcje społeczne, zwrócić uwagę odbiorcy, pomóc w szerzeniu świadomości na temat problemów zdrowotnych czy społecznych. Plakat kampanii profilaktyki raka jąder „Zrób coś z jajami” jest tego dobitnym przykładem. To dosłowne hasło ma zachęcić do konkretnego badania. Reklama Wiedźmina z kolei (w wykonaniu Dawida Podsiadły) to majstersztyk na wielu poziomach. Autoironia i wyolbrzymienie tworzą naprawdę zgrany i subtelny duet. Jedynym mocniejszym użyciem humoru jest złośliwa aluzja w stosunku do Macieja Musiała, który ma na tyle dystansu do siebie, że również gra w tej reklamie! Przeogromna liczba gadżetów z Wiedźmina sama w sobie jest zabawna, co jest spotęgowane kilkakrotnym zaprzeczeniem Dawida Podsiadły, jakoby był fanem tego serialu.

JZ: Czy psychologia pozytywna może być wykorzystywana na warsztatach/ szkoleniach dla pracowników? Czy ma wpływ na relacje w pracy?

MK: Jest już wiele badań na ten temat. Pozytywna Komunikacja czy optymizm strategiczny może zmienić relacje między pracownikami i szefami, a to wpływa na wszystko, co dzieje się w firmie.  

JZ: Czy pozytywna psychologia ma znaczenie dla marki/ firmy? 

MK: Tak, przyciągamy klientów poprzez atmosferę, którą tworzymy, i język, którym się posługujemy, oraz relacje, które umiemy nawiązać i utrzymać zarówno w zespole, jak i z klientem. Spójrzmy na reklamy Dove, zaproszenie zwykłych kobiet, nie modelek, do promocji marki sprawia, że firma nawiązuje głębszą relację z potencjalnymi klientkami – przekaz jest taki, że jesteśmy tacy jak Wy, że jesteśmy różne, ale wszystkie piękne i wszystkie mamy prawo dbać o siebie i cieszyć się swoim ciałem. 

JZ: Kiedy mamy codzienny kontakt z klientem, jesteśmy narażeni na wiele obciążeń emocjonalnych. Czy są techniki, które ułatwią pozostanie w pozytywnym nastroju? 

MK: Na pewno dystans, który możemy ćwiczyć poprzez humor. 

Inną metodą może być pozytywna narracja. Zamiast dramatyzować i szukać negatywnych scenariuszy, pozwólmy sobie na rozrysowanie pozytywnego scenariusza. Nazywam to pryszczem porównawczym. Pryszcz na środku czoła to będzie nasz przykładowy problem wagi lekkiej. Jest to też świetna metafora dermatologiczna. Weźmy pod uwagę dwie opcje – pesymistyczną i optymistyczną. W opcji pesymistycznej koniecznie trzeba myśleć o tym, co złego może się stać. Pryszcz rozprzestrzeni się na każdy skrawek naszego ciała, zabierając nam urodę i blask, oczywiście wszyscy będą nas wytykać palcami i uciekać w popłochu. W opcji optymistycznej możemy potraktować pryszcza jako uwydatnienie naszej urody przez porównanie. Humor może być w tym bardzo pomocny. Spójrzmy na nasz problem, naszego pryszcza z perspektywy humoru. Najlepiej stwórzmy własną pozytywną narrację: 

PRYSZCZ PORÓWNAWCZY

Warto, a wręcz polecam mieć w zanadrzu pryszcza porównawczego lub jego odpowiednik (jedno niedogolone kolano czy symboliczny szczypior między zębami). Tylko wtedy możemy prawdziwie docenić swoje walory. Dajmy na to standardowy pryszcz na marginesie pozwala na jakże podbudowującą refleksję, że jesteśmy prawie piękni. Przez porównanie z pryszczem porównawczym reszta twarzy wydaje się jakby lepsza, gładsza i atrakcyjniejsza.

Z kolei dobrym kontrastem dla ogolonych nóg może być porównawcza kępka na kolanie. Ciągła możliwość przyglądania się tej różnicy, temu efektowi „woow”, sprawia, że zdajemy sobie sprawę z tego, jak źle wyglądało to wcześniej. Poza tym czy jest coś bardziej odrażająco-odpychającego niż idealny ideał? Lepsze jest ciało, które opowiada jakąś historię, które ma choćby drobny mankament.

Dla tych, którzy są niezadowoleni ze swojego uśmiechu, polecam dyżurny szczypior.

Wsadzamy go między zęby i uśmiechamy się do lustra, myśląc: „Och, jacy jesteśmy brzydcy” (chlip, chlip…). Po chwili wyciągamy szczypior i Alleluja! – już jesteśmy piękni. 

fragment książki „Poprawczak nastroju”

Memy o problemach to kolejny sposób na narrację optymistyczną. Możemy tworzyć własne memy o własnych problemach, ustawiać je jako tło pulpitu i oswajać. Możemy też dzielić się nimi z rodziną i znajomymi, najlepiej własnymi. Wspólne śmianie się z problemu pozwala go pomniejszyć. Humor może być takim filtrem na rzeczywistość i naszą darmową tarczą antykryzysową. 

JZ: Jak używać pozytywnej psychologii w obsłudze klienta i technikach sprzedażowych?

MK: Klient może być zachęcony do kupna usługi czy produktu poprzez pozytywny wizerunek firmy, pozytywnej wartości firmy i głębsze relacje między firmą a klientem.

Dziękuję za rozmowę.