Zmiany klimatu powodują wzrost geograficznego zasięgu występowania chorób przenoszonych przez stawonogi, zwłaszcza kleszcze. Jeszcze do niedawna uważano, że sezon aktywności kleszczy trwa od marca do października. Obecne zimy są jednak coraz cieplejsze, dlatego sezon na kleszcze może trwać przez cały rok i niczym nadzwyczajnym jest kontakt z kleszczem w grudniu czy lutym. Łagodne zimy i gorące lata sprzyjają rozwojowi m.in. kleszczy, które są wektorami chorób odkleszczowych, takich jak: babeszjoza, borelioza, erlichioza, anaplazmoza, kleszczowe zapalenie mózgu. Gdy temperatury spadają poniżej zera, nieaktywne kleszcze chowają się w ściółce, aby przetrwać. Zmiany klimatu wydłużają okres aktywności kleszczy, ponieważ okresy ujemnych temperatur są coraz krótsze albo nie ma ich w ogóle.

Inwazyjność kleszczy

Kleszcz pospolity może przetrwać 24 godziny w temperaturze ok. -20°C, a nawet do 30 dni w temperaturze -10°C. Jednak wystarczy, że temperatura wzrośnie do pięciu stopni i aktywność kleszczy wzrasta, wówczas zaczynają poszukiwać swoich żywicieli. Aktywność postaci dorosłych pojawia się w temperaturze większej niż 5°C, z kolei aktywność nimf w temperaturze większej niż 8°C. Łagodną zimę przeżywa więcej larw i nimf, które wiosną są gotowe do żerowania. Kleszcz łąkowy Dermacentor reticulatus jeszcze do niedawna występował wyłącznie w rejonie północno-wschodniej Polski. Obecnie występuje na terenie całego kraju, znacznie przyczyniając się do rozprzestrzeniania pierwotniaka Babesia canis wywołującego babeszjozę. Rosnąca świadomość i wzrost wykonywanych badań molekularnych sprawiły, że zaczęto odkrywać nowe patogeny przenoszone przez kleszcze, do których należą Neoehrlichia mikurensis i Borrelia miyamotoi. Wraz ze zmieniającym się klimatem kleszcze mogą być aktywne coraz dłużej, ponieważ sezon ich aktywności systematycznie się wydłuża. Kleszcze stopniowo zajmują obszary coraz bardziej wysunięte na północ. Znajdywane są na terenach coraz wyżej położonych w górach. Badania prowadzone przez czeskich naukowców pokazują, że przed latami 90. XX w. nie spotykano ich powyżej 700 m n.p.m. Obecnie są widywane na wysokości nawet 1100 m n.p.m. Zmiany klimatu otwierają furtkę dla ciepłolubnych gatunków kleszczy, które wcześniej nie były w stanie przetrwać na terenie Polski. Suche i upalne lata sprzyjają także rozprzestrzenianiu się gatunków kleszczy, które występują w Afryce. Kleszcze Amblyomma czy Hyalioma już są obecne w Europie. Kleszcze wędrowne dawniej odnajdywano wyłącznie w stadium rozwojowym nimfy. Zawlekane przez ptaki wędrowne z Afryki nie były w stanie u nas przetrwać. Obecnie, dzięki wyższym temperaturom, są w stanie nie tylko przetrwać, lecz także przeobrazić się w postać dorosłą i szukać żywicieli. Obecnie nie ma jeszcze danych, które wskazywałyby na to, że kleszcze te są w stanie przejść swój cały cykl rozwojowy, czyli od larwy, przez nimfę, po postać dorosłą, ale nie oznacza to, że za jakiś czas do tego nie dojdzie. Kleszcze te przenoszą wirus Zachodniego Nilu oraz gorączkę krymsko-kongijską, co stanowi dodatkowe zagrożenie dla zdrowia ludzi i zwierząt.

Nowe zagrożenia?

W naszej strefe klimatycznej nadal głównym wektorem chorób inwazyjnych i zakaźnych są kleszcze. Dermacentor reticulatus to gatunek kleszcza, który w ostatnich latach znacząco powiększa swój zasięg geografczny w Europie. Jest to drugi po Ixodes ricinus najliczniejszy gatunek kleszcza w Europie Środkowej. D. reticulatus jest uważany za głównego wektora pierwotniaka Babesia canis, bakterii z rodzajów Bartonella, Rickettsia, Francisella, Anaplasma, Coxiella burnetii oraz wirusa kleszczowego zapalenia mózgu. Postępujące zmiany klimatyczne niestety odgrywają główną rolę w ekspansji populacji kleszczy, a więc również w przenoszeniu patogenów i pasożytów. Kleszcz pospolity zmienił swoją sezonową aktywność oraz zasięg geografczny w wyniku rosnących temperatur. W przypadku babeszjozy jeszcze do niedawna w naszym kraju stwierdzany był jedynie gatunek Babesia canis. W 2018 roku po raz pierwszy stwierdzono inwazję na tle Babesia gibsoni. Wektorem tego gatunku jest kleszcz Rhipicephalus sanguineus, który endemicznie nie występuje w Polsce, jednak może być zawlekany z ptakami wędrownymi. Zarażenia na tle B. gibsoni stanowią realny problem, który w najbliższych latach może narastać. Kolejnym możliwym zagrożeniem dla zwierząt w Polsce może być Hepatozoon canis wywołujący hepatozoonozę. Wektorem pasożyta jest kleszcz Rhipicephalus sanguineus sensu lato. Hepatozoonoza jest chorobą często występującą w krajach basenu Morza Śródziemnego. Opisywano ją także w Ameryce Północnej i Południowej. W ostatnich latach jednak jej zasięg się znacznie rozszerza. Hepatozoonoza obecnie notowana jest w Ukrainie, Czechach, Niemczech, na Słowacji i Węgrzech. W Polsce również potwierdzono pierwszy przypadek hepatozoonozy u psa w 2021 roku.

Nowo pojawiające się wektory i zagrożenia z tym związane

Neoehrlichia mikurensis to nowo pojawiająca się gram-ujemna bakteria przenoszona przez kleszcze. Jej głównym wektorem jest I. ricinus. Po raz pierwszy w Polsce wykazano obecność N. mikurensis także w kleszczach Dermacentor reticulatus. Pierwszy raz neoerlichiozę u ludzi opisano w 2010 roku. Objawy choroby są niespecyfczne i zalicza się do nich gorączkę, nocne poty, dreszcze, wysypki skórne i wędrujący ból. Dla zakażenia charakterystyczna jest również zakrzepica żył powierzchownych i głębokich. W większości przypadków zakażenia stwierdzano u osób z osłabionym układem odpornościowym. W przebiegu choroby mogą wystąpić także objawy skórne. W kolejnych latach potwierdzono ją również w Szwajcarii, Szwecji, Niemczech i Czechach. W Polsce do tej pory nie zarejestrowano przypadku neoerlichiozy, jednak w molekularnych badaniach przesiewowych u osób zdrowych stwierdzono bezobjawowe zakażenia. Zmiany w populacjach pasożytów, ich żywicieli i gatunków wektorowych są szczególnie widoczne w Europie Północnej. Neoerlichioza jest zaliczana do chorób typu „emerging”, czyli nowo pojawiających się i rozwijających się chorób infekcyjnych lub inwazyjnych, zagrożenie którymi wzrośnie w niedalekiej przyszłości. Dla kleszczy głównym rezerwuarem są drobne gryzonie. Co ciekawe, udowodniono, że u gryzoni dochodzi do transmisji patogenu do płodu przez łożysko. Pojedyncze infekcje obserwowano u dzików, borsuków, niedźwiedzi, mufonów, kozic i jeży. W Polsce bakteria ta po raz pierwszy została wykryta w kleszczach pochodzących z terenów Polski północno-wschodniej oraz centralnej.

Pierwszy przypadek u psa opisano w 2011 roku. U psa, mimo nieprawidłowości hematologicznych, nie występowały żadne objawy zewnętrzne. Do tej pory opisano kilka przypadków zakażeń tym patogenem u psów, m.in. w Niemczech i Szwajcarii.

Borrelia miyamotoi

Należy do grupy krętków wywołujących gorączki powrotne. Wywołuje boreliozę Miyamotoi (BMD). Patogen ten po raz pierwszy opisano w 1994 roku w Japonii. Początkowo bakteria ta nie była uznawana za patogenną. Sytuacja zmieniła się w 2011 roku, kiedy u pacjentów w Rosji z podejrzeniem ukąszenia kleszcza występowała niespecyfczna choroba gorączkowa. Od tamtej pory stwierdzano liczne przypadki zakażeń u ludzi w Azji, Ameryce Północnej oraz Europie. Obecnie rozpoznawane są trzy typy B. miyamotoi: amerykański, azjatycki (syberyjski) i europejski. Zwierzętami rezerwuarowymi dla tej bakterii są głównie gryzonie, ale mogą nimi być również sarny i ptaki. W Polsce obecność tych krętków stwierdzono u borsuków i jenotów. U pacjentów z niezaburzoną odpornością występują objawy grypopodobne: senność, zmęczenie, gorączka, dreszcze, bóle, sztywność mięśni i stawów. Jednym z potencjalnych niebezpiecznych powikłań w przebiegu tej choroby jest zapalenie mózgu i opon mózgowo-rdzeniowych. Do typowych objawów zakażenia B. miyamotoi należą: dreszcze, ból głowy, bóle mięśni i stawów oraz nudności i wymioty. Mogą pojawić się również objawy skórne w postaci wysypki lub zmiany rumieniowej. U pacjentów z obniżoną odpornością zakażenie może mieć znacznie poważniejszy przebieg. Występują u nich objawy takie, jak: zmniejszone zdolności poznawcze, defcyty pamięci, dezorientacja, zaburzenia chodu, utrata słuchu, zapalenie błony naczyniowej oka i tęczówki, utrata wagi, światłowstręt i sztywność karku. Bakteria ta została stwierdzona we wszystkich trzech stadiach rozwojowych kleszczy. Co ciekawe, w przypadku B. miyamotoi występuje transmisja transowarialna – co oznacza, że patogen przechodzi z zarażonej samicy kleszcza na jej potomstwo, więc nienapite larwy mogą być zakażone drobnoustrojem. Do tej pory opisano kilkadziesiąt przypadków zakażeń u ludzi. Liczba przypadków BMD może być jednak niedoszacowana. Zarówno w USA, jak i w Europie stwierdzono, że bakteria ta może powodować zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych i mózgu. Pierwszy przypadek BMD w Polsce stwierdzono w 2016 roku u pacjenta z powodu zaburzeń widzenia. Borelioza Miyamotoi została uznana za nowo pojawiające się zagrożenie (emerging diesease).

Kleszcze i choroby odkleszczowe stanowią coraz poważniejsze zagrożenie dla zdrowia ludzi i zwierząt. Zmiany klimatu mogą powodować rozszerzenie się siedlisk kleszczy, co może nasilić transmisję chorób. Zmiana klimatu może bezpośrednio wpłynąć na okres poprzedzający złożenie jaj, czas przeżycia i okres żerowania kleszczy.

Literatura:

Daniel M. i wsp. (2003), Shift of the tick Ixodes ricinus and tick-borne encephalitis to higher altitudes in Central Europe, European Journal of Clinical Microbiology and Infectious Dieseases. 22.

Szczotko M., Kubiak K., Michalski M.M., Moerbeck L., Antunes S., Domingos A., Dmitryjuk M. (2023), Neoehrlichia mikurensis – a new emerging tick-borne pathogen in north-eastern Poland?, Pathogens; 12(2), 307.

Szczotko M., Dmitryjuk M. (2025), Patogeny odkleszczowe – Borrelia miyamotoi i Neoehrlichia mikurensis, Weterynaria w Praktyce; 5.