Rak luizjański, Procambarus clarkii (Girard, 1852) to jeden spośród 100 najgroźniejszych inwazyjnych gatunków obcych na świecie. 

Akwarystyka to hobby mogące pochwalić się bogactwem różnorodnych gatunków roślin i zwierząt ozdobnych. Światowy rynek akwarystyczny każdego roku produkuje miliardy ryb i bezkręgowców wodnych przeznaczonych do utrzymania jako domowe zwierzęta towarzyszące. Od lat największym zainteresowaniem cieszą się gatunki łatwe w chowie i hodowli, o najbardziej kontrastowych, intensywnych barwach, wyróżniających się na tle akwarium. Taki trend sprzyja selekcji zwierząt, pojawianiu się na rynku nowych gatunków i odmian barwnych. Niektóre z nich powstają w akwariach, jednak wciąż wiele jest pozyskiwanych ze środowiska naturalnego, co skutkuje wyniszczaniem natywnych populacji. Niezależnie od pochodzenia nie należy zapominać, że akwaryści, jako właściciele zwierząt czy roślin, ponoszą za nie pełną odpowiedzialność. 

Rafał Maciaszek

Katedra Genetyki i Ochrony Zwierząt, Instytut Nauk o Zwierzętach SGGW w Warszawie

e-mail: rafal.maciaszek@kumakshrimp.pl

Fot. Łukasz Szewczyk / A drop of Malawi

Odpowiedzialny właściciel powinien przede wszystkim zdobyć wiedzę o wybranym gatunku przed jego zakupem, chociażby po to, by stworzyć mu jak najbardziej optymalne warunki, w których będzie się doskonale prezentował, a przecież taką właśnie rolę mają zwierzęta utrzymywane w celach ozdobnych. W praktyce jednak większość decyzji jest zwykle podejmowana pod wpływem chwili, np. na widok atrakcyjnie ubarwionej ryby w sklepie zoologicznym. Efekty takich działań zazwyczaj nie tylko kończą się zaburzeniem dobrostanu czy śmiercią podopiecznych, lecz w niektórych przypadkach, takich jak porzucanie zwierząt w pobliskich ciekach czy zbiornikach wodnych, prowadzą także do znacznych strat ekonomicznych i tworzenia zagrożeń dla środowiska naturalnego. Problem ten jest jednak nieco bardziej złożony i nie dotyczy wyłącznie akwarystów jako docelowych odbiorców, lecz także właścicieli sklepów, hodowli i hurtowni zoologicznych, importerów, eksporterów oraz urzędników prowadzących inspekcję. 

W tej pracy pokrótce omówię wybrane efekty działań nieodpowiedzialnych właścicieli roślin i zwierząt ozdobnych, a także problem ich kontroli na rynku zoologicznym.

Akwariowe gatunki obce

Masowość produkcji zwierząt i roślin dostępnych w niskich cenach oraz dokonywanie zakupów pod presją chwili należą do jednych z głównych przyczyn ich porzucania. Dzieje się tak w następstwie znudzenia, problemu ze sprzedażą czy oddaniem oraz nieznajomości biologii gatunku, np. wiedzy o szybkim tempie reprodukcji czy osiąganiu rozmiarów, które w krótkim czasie mogą przerosnąć przewidziane akwarium.

Ograniczona liczba miejsc, do których gatunki te mogłyby realnie trafić, powoduje, że problem ze zbywaniem podopiecznych rozwiązywany jest niekiedy przez spuszczenie ich w toalecie lub uwolnienie do środowiska. Wydaje się, że najważniejsze dla takich nieodpowiedzialnych właścicieli jest uniknięcie perspektywy uśmiercenia podopiecznego. Przyjmując akwariowe ryby i bezkręgowce ozdobne za zwierzęta domowe, w myśl Ustawy z 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt, oba te rozwiązania mogą zostać uznane za znęcanie się nad zwierzętami. Uwalnianiu zwierząt akwariowych do wód naturalnych, zwykle pobliskiego cieku czy zbiornika wodnego, sprzyja wizja właściciela o podarowaniu podopiecznym tzw. szansy na drugiej życie. Tutaj pojawia się dodatkowo problem introdukcji gatunku obcego do środowiska przyrodniczego, czego zabrania art. 120 ust. 1 Ustawy z 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody. Efekty takich działań są dość dobrze poznane w różnych stronach świata i, niestety, kończą się negatywnie dla przedstawicieli introdukowanego gatunku i wybranego ekosystemu wodnego. Przykładem mogą być liczne porzucenia, które miały miejsce na terenie Polski. Najczęściej do uwolnień dochodzi w wodach leżących na terenie lub w pobliżu aglomeracji miejskich. Tylko w Warszawie opisano m.in. 

  uwolnienie arowany srebrnej Osteoglossum bicirrhosum o długości 40 cm do Jeziora Powsinkowskiego w 2016 r., ryba nie przeżyła wskutek wychłodzenia oraz uszkodzeń powstałych w wyniku kąsania przez rodzime gatunki ryb,

  uwolnienie gupików Poecilia reticulata oraz świderków Melanoides tuberculata do Kanału Żerańskiego w 2018 i 2019 r., zwierzęta te najprawdopodobniej nie przeżywają okresu zimowego,

  uwolnienie ryb z rodzaju Xiphophorus czy molinezji ostropyskiej Poecilia sphenops do okresowego zbiornika sztucznego w parku Pole Mokotowskie w 2019 r., regularnie wprowadzane ryby były prawdopodobnie przedmiotem tzw. ranczingu, czyli tymczasowej hodowli prowadzonej celowo z perspektywą odłowu namnożonej populacji w okresie jesiennym. 

Oczywiście powyższe przykłady dotyczą jedynie gatunków, które charakteryzują się nikłymi szansami na przeżycie w polskich wodach o naturalnym reżimie termicznym. Jednakże introdukowanym gatunkom obcym zazwyczaj towarzyszą ich symbionty czy pasożyty, które nawet w przypadku śmierci wprowadzonych zwierząt mogą się przenieść i stworzyć zagrożenie dla gatunków rodzimych. Oprócz tego są akwaryści, którzy chętnie pozyskują takie porzucone zwierzęta, wprowadzając je bez odpowiedniej kwarantanny do swoich akwariów. Należy pamiętać, że nawet zdrowo wyglądające osobniki pozyskane z takich wód mogą być nosicielami chorób, które mogły występować na gatunkach rodzimych, a ich ujawnienie może być zależne od stanu zdrowia zwierząt i atakować w momencie jego osłabienia. 

Małże, Corbicula fluminea
– najbardziej rozpowszechniony inwazyjny gatunek obcy o􀁢pochodzeniu akwariowym w polskich wodach.

Powyższy problem bardzo dobrze obrazuje przykład z krewetką z Sulawesi, tj. Caridina spinata, która może być wektorem choroby wywoływanej przez pasożytnicze bakterie Aeromonas salmonicida. Powoduje ona wyższą śmiertelność u tych krewetek, u których występują charakterystyczne objawy w postaci kremowych plam na pancerzu, jednak głównym celem pasożyta są ryby. Co ciekawe, obecność tej bakterii w jeziorach Sulawesi jest najprawdopodobniej efektem uwolnienia do tamtejszych jezior zainfekowanych ryb na potrzeby akwakultury, takich jak tilapia nilowa czy ryby karpiowate.

Inwazyjne gatunki obce

Są jednak też takie gatunki obce, które mogą nie tylko zaaklimatyzować się w nowym otoczeniu, lecz także we względnie szybkim tempie i dużej liczbie kolonizować nowe siedliska, dając przy tym negatywne efekty w ekosystemach wodnych i gospodarce. Będą to inwazyjne gatunki obce, których przetrzymywanie, rozmnażanie, hodowla, oferowanie do sprzedaży podlegają ograniczeniom prawnym zgodnie z Rozporządzeniem UE nr 1143/2014 w sprawie działań zapobiegawczych i zaradczych w odniesieniu do wprowadzania i rozprzestrzeniania inwazyjnych gatunków obcych (gatunki stanowiące zagrożenie dla Unii Europejskiej) oraz Rozporządzeniem Ministra Środowiska z 9 września 2011 r. w sprawie listy roślin i zwierząt gatunków obcych, które w przypadku uwolnienia do środowiska przyrodniczego mogą zagrozić gatunkom rodzimym lub siedliskom przyrodniczym (gatunki stanowiące zagrożenie w polskich wodach). W Polsce obowiązują obie te podstawy prawne, przy czym unijna jest nadrzędna w stosunku do polskiej.

Rak marmurkowy,
Procambarus fallax f. virginalis.
Uwolnienie nawet jednego raka może doprowadzić do katastrofy w ekosystemie wodnym.

Przykładowa introdukcja rozmnażającego się partenogenetycznie raka marmurkowego Procambarus fallax f. virginalis do lokalnego zbiornika może doprowadzić do całkowitej zagłady występujących w nim płazów, czego następstwem może być degradacja zbiornika. Wystarczy uwolnienie jednego raka, by spowodować katastrofę. W jednym z warszawskich stawów miejskich odłowiono ponad 10 200 tych raków w ciągu trzech miesięcy. Jest to najprawdopodobniej największa populacja w Europie. W pierwszych dniach prowadzonych kontroli było ich na tyle dużo, że wzajemnie się okaleczały, ale też, nie mając gdzie się schować (są terytorialne), siedziały w mniej więcej równych odstępach na całym dnie zbiornika. W Polsce opisano już także kilka przykładów porzuceń raków luizjańskich Procambarus clarkii, jednego spośród 100 najgroźniejszych inwazyjnych gatunków na świecie i wciąż jednego z najbardziej rozpowszechnionych gatunków raków w polskiej akwarystyce. Warto wspomnieć, że raki te bardzo chętnie wychodzą na ląd. Utrzymywanie ich w oczkach wodnych jest zatem nie najlepszym pomysłem. Szczególnie rak luizjański przetrwa na lądzie, nawet jeśli w pierwszych dniach nie znajdzie nowych zbiorników wodnych. Wtedy kopie nory lub tworzy charakterystyczne wieże (coś jak kopce kreta), które umożliwiają mu kontakt z wodą znajdującą się w glebie. Jednak w Polsce póki co najbardziej ekspansywne są małże z rodzaju Corbicula. Te żółte, oliwkowe lub brązowo ubarwione mięczaki pochodzące z Azji występują już nie tylko na niemalże całej długości Odry, lecz też w Wiśle na odcinku od Krakowa do Warszawy, wciąż poszerzają swój zasięg. Na rynku są one nielegalnie dostępne pod takimi nazwami, jak Corbicula sp., Corbicula javanicus, Corbicula jawajska czy minimałż. 

Oprócz typowych gatunków akwariowych nie należy zapominać o innych inwazyjnych gatunkach obcych, które dostały się do polskich i europejskich wód wskutek celowego lub przypadkowego przeniesienia. Są to takie gatunki, jak babka bycza, czebaczek amurski, trawianka, szczeżuja chińska czy rak pręgowaty, które mimo ograniczeń wciąż obserwuje się na rynku jako gatunki polecane do akwariów i oczek wodnych. Niektóre z nich są dostępne w sprzedaży nie tylko na portalach aukcyjnych, lecz także w sklepach zoologicznych i akwarystycznych. Pojawiają się jako żywa przynęta dla potrzeb wędkarstwa, co jest również niezgodne z obowiązującym prawem, a także kodeksem wędkarskim. Bardzo chętnie sięgają po nie akwaryści lubiący polskie wody, których niewielki element próbują odtwarzać w tzw. akwariach biotopowych.

Grzegorz Walaszczyk, Dyrektor Handlowy KAKADU

Jako lider zoologii nie ograniczamy się jedynie do kreowania trendów wtakich kategoriach, jak pies ikot, akwarystyka,azwłaszcza zwierzętażywe, wtym przypadku ryby, sądla nas równie ważne. Dlatego kierując sięzarównoświatowymi trendami, jak i ochroną środowiska naturalnego, a przede wszystkim respektowaniem przepisów, wyeliminowaliśmy znaszej oferty gatunki transgeniczne, jak iinwazyjne, czyli te, które wsposób bezpośredni mogązagrażaćnaszemuśrodowisku naturalnemu. Oczywiście byłto proces, ponieważnależało całątęoperacjęzacząćod naszych dostawców. Tu spotkaliśmy sięze stuprocentowym zrozumieniem i, szczerze mówiąc, nie dziwi mnie to, ponieważfirmy, zktórymi współpracujemy, sąrównie profesjonalne wswoim podejściu do przepisów prawnych, jak nasza spółka. Dlatego wnaszych sklepach nie ma jużtakich gatunków, jak pirania Pacu czy kolorowe danio, chociażsprzedawały się świetnie. Martwi mnie jedynie fakt, że niestety wciążna rynku sąsklepy oferujące te gatunki, co, owszem, pewnie jest korzystne zpunktu widzenia finansowego, jednak patrząc długofalowo, zgubne dla naszego środowiska naturalnego, ato nie jest droga, którąmy jako spółka chcemy podążać. Dlatego właśnie nasza decyzja byłjednoznaczna – stop gatunkom zagrażającym naszemu środowisku.

Pozyskane z wybranego ekosystemu wodnego gatunki obce są tam przedstawicielami skorupiaków czy małży. Tak się składa, że najbardziej pospolicie występującym rakiem w Polsce jest obecnie inwazyjny rak pręgowaty, dlatego to najczęściej on jest wybierany. Wprowadzenie go do akwarium może przyczynić się do rozpowszechnienia w akwarystyce dżumy raczej, której jest on wektorem. Jej dalsze przenoszenie nie tylko stanowi zagrożenie dla odradzających się naturalnych populacji raków uznanych za rodzime dla Polski, lecz także innych gatunków akwariowych, takich jak raki z rodzaju Cherax. Należy pamiętać, że niekoniecznie musi dojść do bezpośredniego kontaktu między poszczególnymi gatunkami raków. Choroby mogą być przenoszone przez inne zwierzęta, np. krewetki czy ślimaki. Z kolei szczeżuja chińska, gatunek azjatycki, jest generalistą, jeśli mowa o pasożytowaniu na rybach. Jej formy larwalne, tzw. glochidia, przez pasożytowanie na rybach utrzymywanych w akwariach czy oczkach wodnych, mogą prowadzić do osłabienia żywicieli i ich upadków. Warto wspomnieć tu również o groźnych pasożytach ryb: Anguillicola crassusSphaerothecum destruens przenoszonych przez czebaczka amurskiego, gatunek ryby azjatyckiej, która została wprowadzona do polskich wód przypadkowo z narybkiem ryb karpiowatych. Identyfikacja wywoływanych przez nie chorób jest często utrudniona ze względu na występowanie kaskad kolejnych infekcji wnikających w miejsca zmienione, przez co za przyczynę upadków uznaje się bardziej popularne choroby. Należy pamiętać, że inwazyjne gatunki obce stanowiące zagrożenie dla Polski i UE nie podlegają ograniczeniom prawnym bezpodstawnie. Są one zagrożeniem dla środowiska naturalnego i/lub gospodarki człowieka.

Dobre praktyki w akwarystyce

Problem inwazyjnych gatunków obcych bardzo dobrze pokazuje nieprzestrzeganie fundamentalnych zasad obowiązujących w akwarystyce, a tak naprawdę zasad, którymi należy się kierować przed przyjęciem jakiegokolwiek żywego stworzenia pod opiekę do własnego domu, ale też sklepu czy hodowli. Obecność tych gatunków, a także ich powszechność na rynku ukazują doskonale, jak niewielu akwarystów, pracowników i właścicieli sklepów, hodowli czy hurtowni zoologicznych pozyskuje informacje na temat konkretnego gatunku przed jego zakupem, posiadaniem, hodowlą czy oferowaniem do sprzedaży. Potwierdzają to także liczne stwierdzenia gatunków akwariowych w polskich wodach. Gatunków, które mogą okazać się z czasem problematyczne ze względu na osiąganie znacznych rozmiarów czy duże tempo przyrostu populacji. Na całą Polskę jedynie w województwie lubuskim nie pojawiło się doniesienie medialne o odłowieniu piranii Paku. Te zostały udokumentowane najprawdopodobniej wyłącznie ze względu na swoistą medialność wędkarskich zdobyczy tego typu. Właśnie w Polsce mamy jedną z najdłużej utrzymujących się dzikich populacji krewetek ozdobnych w Europie, coraz chętniej opuszczających wody podgrzane, do których oryginalnie zostały wprowadzone, mogących wkrótce poszerzyć swój zasięg, co pokazał przykład populacji występującej w wodach Węgier. 

Lista inwazyjnych gatunków obcych z pewnością będzie się powiększała o kolejne pozycje, jeśli w akwarystyce nie będzie stawiało się na gromadzenie wiedzy przed pozyskaniem zwierząt ozdobnych, a uwalnianie ich do środowiska będzie ignorowane. Zachęcam więc wszystkich akwarystów, właścicieli sklepów, hodowli i hurtowni zoologicznych do promocji dobrych praktyk w akwarystyce przez postępowanie zgodnie z obowiązującym prawem oraz odpowiedzialne podejście do żywych zwierząt znajdujących się pod naszą opieką. 

Najczęściej zadawane pytania

Posiadam inwazyjne gatunki obce w akwarium/w ofercie. Co powinienem zrobić? 

Zgodnie z obowiązującymi przepisami prawnymi, przetrzymywanie, rozmnażanie, hodowla oraz wprowadzanie do obrotu gatunków widniejących na powyższej liście podlegają ograniczeniom prawnym. Na rynku akwarystycznym obrót tymi gatunkami jest nielegalny (każdy posiadacz musi mieć zezwolenie od GDOŚ/RDOŚ).

W przypadku posiadania takich gatunków należy przede wszystkim: 

  – nie uwalniać ich do środowiska naturalnego,

– nie przekazywać dalej (nie sprzedawać, nie oddawać),

– nie kupować nowych.

W przypadku dużych liczb zwierząt (hodowle/sklepy) można wykorzystać je jako żywy pokarm dla innych zwierząt.

Gatunki z listy kupiłem w sklepie/hurtowni, mam dowód zakupu. Czy posiadam je legalnie? 

Nie. Obecność tych gatunków w sklepach i hurtowniach zoologicznych wynika często z braku świadomości ich właścicieli, a także niesprawnego systemu kontroli. Niezależnie od opisu, pod jakim kupiono inwazyjny gatunek obcy, to wciąż gatunek stanowiący zagrożenie, wymaga posiadania stosownego zezwolenia.

Czy mogę uzyskać zezwolenie na posiadanie/hodowlę/dystrybucję inwazyjnych gatunków obcych? 

Istnieje taka możliwość. W tym celu należy wysłać stosowny wniosek do właściwej Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Jednakże istnieje niewielka szansa na zezwolenie na posiadanie takich gatunków w celach ozdobnych w akwarystyce. 

Osoby zainteresowane problemem gatunków akwariowych podlegających ograniczeniom prawnym zapraszam do odwiedzenia strony www.kumakshrimp.pl/IAS, na której znajdą się klucze umożliwiające identyfikację takich gatunków oraz wszelkie inne niezbędne informacje. Na tej samej stronie znajduje się także ogólnodostępna mapa obrazująca dotychczasowe, zarejestrowane stwierdzenia poszczególnych gatunków akwariowych w Polsce.