„Mój kot jest złośliwy!” – to zdanie wciąż powraca w rozmowach z niektórymi osobami szukającymi pomocy u behawiorystów, lekarzy weterynarii czy po prostu oczekujących rady od znajomych kociarzy. Gdy pytam, dlaczego dana osoba tak uważa, najczęściej słyszę, że jej zwierzak załatwia się poza kuwetą, niszczy elementy otoczenia lub jest głośny i uciążliwy w nocy. Ale nie o złośliwość tu chodzi. Tylko o komunikację, która z ową słynną „kocią złośliwością” jest nagminnie mylona. Jak więc rozwiązać ten problem? Zapraszam do lektury.

Tekst: tech. wet. Małgorzata Biegańska-Hendryk

kocibehawioryzm.pl

Koty nie są złośliwe!

To pierwsza rzecz, którą każdy powinien sobie zapamiętać. Nazywanie zachowania jakiegokolwiek zwierzęcia „złośliwym” jest nie tylko nieuprawnione, lecz przede wszystkim kompletnie bezzasadne. Złośliwość zakłada bowiem, że ktoś robi coś wyłącznie po to, aby komuś innemu z tego powodu było gorzej. Tymczasem koty (ale także psy, konie czy dowolne inne zwierzęta) nie mają na celu tego, by dany człowiek poczuł się gorzej. Ich celem jest wyłącznie to, aby sytuacja ich samych uległa poprawie w wyniku podejmowanych działań. To naprawdę jest takie proste.

To, co powszechnie określane jest jako zachowanie „złośliwe”, to najczęściej albo komunikacja, albo realizacja gatunkowych potrzeb zwierzęcia w sposób, który jest dla niego dostępny i wygodny. Kot nie drapie kanapy, bo jest złośliwy. Może to robić z kilku przyczyn:

albo jest to najbardziej atrakcyjny obiekt do drapania dostępny w okolicy (lepszy niż małe, źle rozstawione, niedostatecznie stabilne i niedostosowane do jego wymogów drapaki kiepskiej jakości),

albo ze względu na potrzebę zwiększenia swojego poczucia bezpieczeństwa w przestrzeni (zostawia w ten sposób wydzielinę feromonową z gruczołów umiejscowionych między opuszkami na łapach, podpisując przestrzeń jako własną),

albo dlatego, że to zwraca uwagę opiekunów, a zwierzak odczuwa jej deficyt. A pamiętajmy, że każda, nawet ta mniej przyjemna interakcja jest często lepsza niż jej całkowity brak.

Podobnie jest z powtarzającą się, nocną wokalizacją. Koty nie miauczą w nocy dlatego, że chcą, by mieszkający w domu ludzie byli niewyspani. Po prostu jako zwierzęta zmierzchowe aktywizują się w okresach zmierzchu i świtu (co np. w okresie letnim może dla nas oznaczać środek nocy). Dla kotów są to pory biegania, polowania, poszukiwania jedzenia, a także interakcji z innymi członkami grupy społecznej. I choć oczywiście istnieje wiele sposobów na złagodzenie tych zachowań (np. odpowiednio dobrane pory aktywności i posiłków, skład diety, dodatkowe zajęcia, m.in. pod postacią treningu czy pracy węchowej i wiele innych), to jednak samo zachowanie nie jest ani nieprawidłowe, ani nie świadczy o kociej złośliwości. To po prostu realizacja gatunkowej potrzeby. Jeśli nie chcesz się narażać na taką sytuację – wybierz na towarzysza zwierzaka o typowo dziennym trybie funkcjonowania. Natomiast jeśli chcesz mieć pod dachem kota – licz się z możliwymi konsekwencjami tej decyzji, z którymi nie wygrasz.

A co z kotami, które porzucają nawyki związane z utrzymaniem czystości i zaczynają pozostawiać odchody w miejscach do tego nieprzeznaczonych? To też nie jest złośliwość. Powodów może być wiele, ale jednym z najczęściej spotykanych jest choroba somatyczna.

Czym jest behawior chorobowy?

Behawior chorobowy to zbiorcza nazwa na wiele zmian, do których dochodzi w zachowaniu zwierzęcia pod wpływem złego samopoczucia, głównie fizycznego. Może ono przyjmować dwie formy: hamującą lub produktywną. W pierwszym przypadku zwierzę może przestać jeść lub znacząco ograniczyć ilość przyjmowanego pokarmu, staje się ospałe i osowiałe, unika ruchu i kontaktów społecznych, może też przestać się myć lub zrezygnować z innych zachowań prezentowanych na co dzień. Z kolei przy formie produktywnej niektóre zachowania mogą ulegać wzmocnieniu lub też mogą pojawić się zupełnie nowe elementy i reakcje, wcześniej nieobserwowane u danego osobnika. Zaliczają się do nich m.in. agresja, nieprawidłowa urynacja lub defekacja, wylizywanie sierści, uporczywa wokalizacja, nagłe pobieranie pokarmu/ wody lub cokolwiek innego, czego zwierzak dotąd nie robił, ale nagle zaczął.

Zachowania zarówno z pierwszej, jak i z drugiej grupy mogą występować pojedynczo lub mogą się ze sobą przeplatać (np. brak apetytu, wzmożone pragnienie, nieprawidłowa urynacja i wokalizacja występujące równolegle). Dlatego kluczową rolę odgrywa tutaj uważna, codzienna obserwacja prowadzona przez opiekuna, który powinien wyłapać wszelkie odstępstwa od rutyny i podjąć niezbędne kroki zaradcze. A te, w pierwszej kolejności, powinny prowadzić do lecznicy weterynaryjnej.

Jak rozwiązać problem?

Przede wszystkim kot, który zaczyna się dziwnie zachowywać, powinien zostać poddany kompleksowej diagnostyce, w skład której wchodzą m.in.:

  • ogólne badanie fizyczne,
  • pomiar ciepłoty ciała,
  • badanie krwi (morfologia, biochemia z uwzględnieniem stanu tarczycy, poszerzony jonogram),
  • badanie ogólne moczu z oceną osadu,
  • kontrola stomatologiczna,
  • USG jamy brzusznej i układu moczowego.

Dlaczego te badania są tak ważne? Ponieważ koty są mistrzami w maskowaniu objawów i dopiero widoczne czarno na białym wyniki poszczególnych badań pozwalają w pełni ocenić faktyczny stan pacjenta. Natomiast w razie stwierdzenia nieprawidłowości należy albo pogłębić diagnostykę w konkretnym kierunku, albo rozpocząć proces leczenia.

Jeśli wrócimy teraz na moment do wspomnianej wcześniej nieprawidłowej urynacji lub defekacji, to należy zdać sobie sprawę z tego, że około 75% tego rodzaju zachowań ma właśnie podłoże medyczne. Koty mogą komunikować w ten sposób swoje złe samopoczucie fizyczne, a do najczęstszych problemów zdrowotnych diagnozowanych u takich pacjentów należą: choroby dolnych i górnych dróg moczowych, problemy z przewodem pokarmowym, alergie, problemy ortopedyczne oraz ból w obrębie jamy ustnej wywołany dolegliwościami stomatologicznymi. Dlatego wykluczenie wszystkich tych elementów jest kluczowe dla ustalenia przyczyny zachowania.

Jeżeli zwierzak okaże się fizycznie zdrowy, to nadal nie oznacza, że jest złośliwy, tylko że prawdopodobnie zmaga się z jakimiś problemami o charakterze emocjonalnym. Mogą to być stres, lęk, frustracja wywołana niemożnością realizacji naturalnych potrzeb, zastraszenie przez inne zwierzę lub domownika, skutek rywalizacji o zasoby, efekt błędów środowiskowych lub zbyt niskiego poziomu czystości w domu, a nawet sposób na pokazanie, kogo zwierzę nie toleruje w swoim otoczeniu. Zawsze jednak jest to wołanie o pomoc!

Dlaczego koty wykorzystują do tego swoje odchody? Ponieważ jest to najsilniejsza forma komunikacji zapachowej, a ta z kolei jest właściwa i charakterystyczna dla kotów jako gatunku. Dzięki wykorzystaniu moczu i kału w komunikacji kot pozostawia trwałą wiadomość o dużej mocy, a następnie czeka na efekt. Jeśli ten nie następuje – wiadomość jest ponawiana. Zamiast więc denerwować się na zwierzaka, że robi coś nie tak, należy poszukać przyczyny tego zachowania, a następnie skutecznie ją wyeliminować – czy to poprzez terapię medyczną, czy behawioralną lub ich połączenie.

Karanie to nie rozwiązanie!

Pamiętaj, że nie wolno karać zwierzaka, którego zachowanie odbiega od Twoich oczekiwań! Ta metoda nie da nic poza tym, że jeszcze bardziej spotęguje stres i napięcie, co może doprowadzić do nasilenia się zachowania niepożądanego lub, co gorsza, wywołać kolejne, jeszcze bardziej problematyczne reakcje!

Jednocześnie trzeba zwrócić uwagę na fakt, że zachowania powtarzane z czasem mogą ulegać utrwaleniu, dlatego działania zaradcze należy podejmować jak najszybciej po ich wystąpieniu. Zamiast czekać – trzeba działać, bo tego rodzaju problemy zwykle nie naprawiają się same, za to z czasem mogą się dodatkowo pogłębiać.

Podsumowanie

Życie z kotem pod jednym dachem to sztuka polegająca na wzajemnym zrozumieniu. I choć koty nigdy nie opanują ludzkiego języka, to zadaniem odpowiedzialnego opiekuna jest nauczyć się rozumieć, co kot mówi do nas po „kociemu”. Im szybciej uda się bowiem odkodować przekaz, tym większa jest szansa na powrót do normalności i dobrego samopoczucia – zarówno dla zwierzaka, jak i dla jego ludzkiej rodziny.